niedziela, 19 maja 2013

009

Jest sobie trylogia.
Każda książka ma mniej więcej 600 stron.
Każda książka opowiada o tym samym, jednak...

Najbardziej osłabiającym faktem jest to, że jest sobie kobitka, która kupiła pierwszą część trylogii, przeczytała ją i poleciała zrobić film na jutubie o tym, jak bardzo chujową książkę zakupiła. Że nic się nie dzieje, że najgorsza książka na tym łez padole, że musiała zmuszać się, żeby ją przeczytać od deski do deski. Ja się pytam: kto ci kazał? Przyłożył ci ktoś lufę do skroni i powiedział "czytaj, kurna, bo zginiesz!" ?
Pytam się po raz drugi: jak można oceniać całą trylogię po przeczytaniu tylko pierwszego tomu? Czy Panie Zaczytane nie wiedzą, że w każdej książce może dziać się co innego i że mogą się o niebo od siebie różnić?

Moim, kurde, skromnym zdaniem nie ocenia się książki po okładce.
Przeczytaj wszystkie części, a dopiero później wypowiadaj się na temat jednostek.



008


BYŁA.

Coś mnie chyba bardzo frustruje...

piątek, 17 maja 2013

006

Zdecydowanie.
https://www.facebook.com/WonDoPiekla

Bosze daj mi sił. Wokół tyle szmat... ;_;
Ulizanych jamników, podgatunków, kwadratowych szczęk i blond włosów.

środa, 15 maja 2013

005




004 "Podróż do wnętrza dupy"

"No więc co drugi tydzień robiłem wyniki. Zupełnie jakbym znalazł sobie nowe hobby. Ale wyniki zawsze były dobre. Potem zacząłem się zastanawiać, czy badam to co trzeba. W sumie mój ojciec zmarł na raka, nie na chorobę Parkinsona. No więc poszedłem do onkologa.
- Czy jest - pytam go - jakiś ultranowoczesny aparat, który zbada, czy będę miał raka?
- Raka czego?
- Czegokolwiek. 
- Hm... jest... w pewnym sensie. 
- Jak to: w pewnym sensie?
- Jest takie urządzenie. Ale nie będzie dostępne przynajmniej przez pięć lat. 
- Czemu?
- Bo go jeszcze nie wynaleziono.
- W takim razie co można zrobić?
- Na przykład kolonoskopię. Choć, wie pan, nie widzę powodów...
- Nieważne - mówię. - Robimy. 
(...)

No więc kłuje mnie igłą, a ja czekam, aż usnę. Z boku widzę duży monitor z płaskim ekranem. Aż nagle czuję, że wjeżdża mi do dupy coś o rozmiarach niedużego domu. Stękam, zamykam oczy, a gdy je znowu otwieram, ekran pokazuje w wysokiej rozdzielczości jakąś wielką, czerwoną jaskinię. 
- Tak wygląda w środku moja dupa? - pytam.
- Do jasnej cholery, czemu pan nie śpi?! 
- Nie wiem.
- Nie czuje się pan zamroczony?
- Nie, raczej nie.
- Ani trochę?
- Nie.
- W takim razie dam panu więcej demerolu.
(...)
- No i jak się pan czuje?
- Nieźle, dzięki. - odpowiadam i oglądam sobie w najlepsze "podróż do wnętrza dupy".
- Chryste Panie! - mówi. - To pan jeszcze nie śpi? Dam panu trochę więcej.
- Proszę bardzo.
Znowu mijają dwie minuty. 
- A teraz, panie Osbourne? Proszę zamrugać, jeśli mnie pan słyszy.
- A nie mogę po prostu powiedzieć?
- To niemożliwe! Pan nie jest człowiekiem!
- Jak mam spać, kiedy się tyle dzieje? - ja mu na to. - Zaraz się znajdą jakieś zagubione spinki, może stary zegarek, a nawet rajstopy Sharon."

~ Ozzy Osbourne
"Ja, Ozzy"


003

"No więc leżę sobie z otwartymi oczami koło trzeciej nad ranem, aż nagle ktoś puka do drzwi. Wstaję, otwieram, a tam chuda cizia w trenczu. Rozpina guziki i widzę, że pod spodem jest zupełnie goła. 
          - Mogę wejść? - szepcze przychrypniętym, seksownym głosem.
          Cóż miałem powiedzieć? "Nie, złotko, dziękuję, jestem trochę zajęty..." ?
No więc biorę ją na warsztat, a gdy robi się jasno, podnosi z ziemi płaszcz, całuje mnie w policzek i spierdala."

~ Ozzy Osbourne
"Ja, Ozzy"



002

"Geezer grał na gitarze rytmicznej w Rare Breed i szło mu całkiem nieźle. Ale najważniejsze było to, że umiał się wczuć w klimat z tymi swoimi jezusowymi włosami i wąsem Guya Fawkesa. I było go stać, tego Geezera, na odjechane szmatki. Skończył szkołę średnią, więc dali mu w fabryce prawdziwą robotę. Uczył się na księgowego. Płacili mu gówniane pieniądze, ale i tak musiał trzepać lepszą forsę niż ja, mimo, że był ode mnie o rok młodszy. A z tego prawie wszystko trwonił na ciuchy. Jeśli chodzi o modę, dla Geezera nie istniały rzeczy zbyt ekstremalne. Na próbach pojawiał się w żółtozielonych dzwonach i srebrnych platformach. Ja wtedy patrzyłem na niego i pytałem:
          - W coś ty się, kurwa, ubrał?
          Tak na marginesie w sprawach ubierania się nie należałem do konserwatystów. Łaziłem w górze od piżamy, która udawała koszulę, a zamiast naszyjnika wieszałem na sznurku kranik od ciepłej wody. Mówię wam, ile trzeba się nagimnastykować, żeby bez forsy wyglądać jak prawdziwa gwiazda rocka! Musiałem zdrowo ruszać głową. I nigdy nie nosiłem butów, nawet zimą. Różni tacy pytali, skąd "czerpię inspirację". Ja im na to, że jestem golcem i nigdy się, kurwa, nie kąpię."

~ Ozzy Osbourne
"Ja, Ozzy"



001

"Czas prędzej upływał przy robieniu tatuaży. Jeden facet udowodnił mi, że można się obejść bez porządnej igły i chińskiego tuszu. Długopisem narysował mi na ręce Świętego, a potem posłużył się szpilką krawiecką, którą podpylił w warsztacie, i płynem do czyszczenia rusztów, żeby utrwalić tatuaż. Po wyjściu z Winson Green zacząłem strzelać sobie tatuaże na całym ciele. Wydziarałem nawet uśmieszki na kolanach, żeby poprawić sobie humor rano w czasie siedzenia na klopie."

~ Ozzy Osbourne 
"Ja, Ozzy"