Każda książka ma mniej więcej 600 stron.
Każda książka opowiada o tym samym, jednak...
Najbardziej osłabiającym faktem jest to, że jest sobie kobitka, która kupiła pierwszą część trylogii, przeczytała ją i poleciała zrobić film na jutubie o tym, jak bardzo chujową książkę zakupiła. Że nic się nie dzieje, że najgorsza książka na tym łez padole, że musiała zmuszać się, żeby ją przeczytać od deski do deski. Ja się pytam: kto ci kazał? Przyłożył ci ktoś lufę do skroni i powiedział "czytaj, kurna, bo zginiesz!" ?
Pytam się po raz drugi: jak można oceniać całą trylogię po przeczytaniu tylko pierwszego tomu? Czy Panie Zaczytane nie wiedzą, że w każdej książce może dziać się co innego i że mogą się o niebo od siebie różnić?
Moim, kurde, skromnym zdaniem nie ocenia się książki po okładce.
Przeczytaj wszystkie części, a dopiero później wypowiadaj się na temat jednostek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz