- Czy jest - pytam go - jakiś ultranowoczesny aparat, który zbada, czy będę miał raka?
- Raka czego?
- Czegokolwiek.
- Hm... jest... w pewnym sensie.
- Jak to: w pewnym sensie?
- Jest takie urządzenie. Ale nie będzie dostępne przynajmniej przez pięć lat.
- Czemu?
- Bo go jeszcze nie wynaleziono.
- W takim razie co można zrobić?
- Na przykład kolonoskopię. Choć, wie pan, nie widzę powodów...
- Nieważne - mówię. - Robimy.
(...)
No więc kłuje mnie igłą, a ja czekam, aż usnę. Z boku widzę duży monitor z płaskim ekranem. Aż nagle czuję, że wjeżdża mi do dupy coś o rozmiarach niedużego domu. Stękam, zamykam oczy, a gdy je znowu otwieram, ekran pokazuje w wysokiej rozdzielczości jakąś wielką, czerwoną jaskinię.
- Tak wygląda w środku moja dupa? - pytam.
- Do jasnej cholery, czemu pan nie śpi?!
- Nie wiem.
- Nie czuje się pan zamroczony?
- Nie, raczej nie.
- Ani trochę?
- Nie.
- W takim razie dam panu więcej demerolu.
(...)
- No i jak się pan czuje?
- Nieźle, dzięki. - odpowiadam i oglądam sobie w najlepsze "podróż do wnętrza dupy".
- Chryste Panie! - mówi. - To pan jeszcze nie śpi? Dam panu trochę więcej.
- Proszę bardzo.
Znowu mijają dwie minuty.
- A teraz, panie Osbourne? Proszę zamrugać, jeśli mnie pan słyszy.
- A nie mogę po prostu powiedzieć?
- To niemożliwe! Pan nie jest człowiekiem!
- Jak mam spać, kiedy się tyle dzieje? - ja mu na to. - Zaraz się znajdą jakieś zagubione spinki, może stary zegarek, a nawet rajstopy Sharon."
~ Ozzy Osbourne
"Ja, Ozzy"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz